... 2012-01-27 23:56:26


mój Boże.
jestem taka chora, że nie mogę siedzieć, leżeć, stać,
nic nie mogę, co za gryspko, co za życie,
to jest taki stan, że chce się zniknąć,
nie być, po prostu.

nigdy nikomu siebie nie dałam całej.
nigdy.
może dlatego, że zanim zdążyłam, 
stało się coś złego?
niby wszędzie jestem, niby w coś się angażuję,
a ciągle sie strasznie boję, że to się nie uda.
ale- próbuję. a to naprawdę dobrze.
może nie próbuje dokładnie tak, jak próbowałaby reszta świata,
ale nie stoję w miejscu.
staram sie, na swój popieprzony sposób.

jutro do pracy, albo nie do pracy, na razie nie jestem w stanie
oddalic sie od łózka na dłużej, niz 20 minut.
później upadam.
zimno jak diabli.

fajnie pracować, fajnie... mieć książki.
fajnie je wyciągać z dostawy, takie nowe i zimne
i planować, tę kupię po wypłacie, tę pożyczę, a ta... na zaplecze!
już! natychmiast! moja!
moze niekoniecznie odnajduję się między ludźmi, 
za to bardzo dobrze między książkami.
nie ma jak w bilbiotece, że czegoś zabraknie, gdy będę chciała
przeczytać. jak zabraknie, to sobie zamówię.
love.
musze tylko nauczyc sie gospodarować wolnym czasem, żeby móc jeździć.

ale obiecuję, od lutego będzie lepiej :* i częściej:*

skomentuj (1)

... 2012-01-15 23:16:56


tak naprawdę nigdzie mnie nie ma.

skomentuj (1)

... 2012-01-12 23:44:09


no tak.
koniec świata.
wiosenne ulewy.

i on odszedł od niej z przekonaniem, że musi to zrobić,
aby być wolnym.
nie wiedzial jeszcze, że to kłamstwo było jedyną prawdziwą
rzeczą w jego życiu.

los bajki pisze.
a ja listy motywacyjne.

ciągle znajduję jakieś zapisane skrawki.
paragony, bilety, koperty, zdjęcia.
kiedyś coś z tego poskładam.
i znowu będzie przepięknie.

osiadłam.
jak cholerny statek na mieliznie.
dobrze, że nadszedł przypływ.

skomentuj (0)

... 2012-01-09 21:48:18


boziu boziu.
jakie to jest deprymujące być
taką kobietą, w której
nikt sie nigdy nie zakochał 
od pierwszego wejrzenia.
zawsze sie trzeba było starać.
ale nic to.

byłabym bardzo nieszczęśliwa 
bez gór.
a na pewno bardziej zdenerwowana.
tam się nie zastanawiam, czy warto na mnie
poświęcać swój czas.
bo czasem naprawdę siebie nie lubię.
ale chyba jednak innych wciąż bardziej,
jak to dobrze.

postanowiłam już nie zamykać barów.
nie być ostatnią na imprezie, która idzie spać.

czas zgrzecznieć, losie dopomóż!

i nawet z samotnością spróbuję sobie poradzić.
nie płakać bardziej, bo nie ma się komu wypłakać,
bo wszyscy pojechali.

ot, takie tam ponoworoczne postanowienia,
spóźnione o 9 dni, 
ale ja mam jakieś opóźnione reakcje.
np. na zaczepki w barze reaguję złośliwością
i następnie pogardliwym milczeniem,
zamiast zwyczajnie, po staropolsku dać w pysk.
skomplikowanym jest człowiek.

następnie:
nie siedzieć jak osioł przy komputerze, tylko 
leżeć w łóżeczku z książką 
(mimo, że to psuje wzrok;)).
będę ślepsza, lecz mądrzejsza.

i napisać coś czasem, nawet dla wymyślonego kogoś, bo
jak (mniej więcej) mawiał S.T. Garp,
na świecie jest zbyt dużo niewydarzeńców, którzy
tzrymają w szufladach to, co napisali i nie mają odwagi
nikomu tego pokazać.

jeszcze tylko nie dojrzałam do tego, żeby rzucić
palenie.
ale wszystko przede mną!

skomentuj (0)

Księga Gości